Do nauki aportowania dopiero wtedy się przystępuje, gdy rozkazy: „chodź tu”, „do nogi” , „siadaj” lub „siad” , „przy nodze” i „na miejsce” , są wykonywane bez zarzutu. Aportowanie jakiegoś przedmiotu nie sprawia na ogół trudności.

ponieważ należy do zabaw. Psu na długiej lince, w pozycji siedzącej, wkładamy do pyska jakiś przedmiot z poleceniem „a-port”, akcentując to sygnałem wzrokowym oraz tupnięciem. Jeśli wynikną jakieś trudności, trzeba wybrać dla psa interesujący przedmiot, np. kość, skórkę zwierzyny łownej lub coś podobnego. Skoro tylko pies przedmiot ochoczo podejmie, zaczynamy używać „koziołka do aportowania” . Pies musi go trzymać w pysku dłużej, nawet do 5 minut, a   gdy upuści, nie trzeba go karać, tylko zmusić do ponownego chwycenia. Na rozkaz „daj” — przy czym pies powinien siedzieć — wyjmujemy mu „koziołka” z pyska. Gdy odmówi oddania, ujmujemy lekko za pysk stosując w razie potrzeby chwyt przez fafle; chwalimy go zaś i nagradzamy, gdy wypuści przedmiot. Dzięki konsekwentnemu i dłuższemu ćwiczeniu pies będzie aportował przedmioty i z dalszych odległości, przynosząc je nam do odebrania.
Skoro tylko nauka aportowania pomyślnie się zakończy, powiększa się stopniowo  „koziołka” .
Stopniowo, gdyż muszą się wzmocnić odpowiednie mięśnie. Pies powinien mieć przyjemność w aportowaniu, a nie uważać je za bolesne obciążenie. Docelowa masa „koziołka” zależy od wielkości i budowy psa. Trzeba unikać nadmiernego przeciążenia.